niedziela, 16 września 2012

Dawno nie pisałam, bo byłam zajęta byciem szczęśliwą. Jednak widocznie wszystko, co dobre szybko się kończy, szczególnie u mojej najwidoczniej nieprzystosowanej do szczęścia osoby. A podobno wszyscy są równi, co nie? Śmiech na sali.
Nie chcę kolejnych deprech, zastojów. Nie mam już siły na to. Na złość też nie. Jest nijako. Znieczulica. Przeraża mnie tylko to, że jakkolwiek zaczynam, jest źle. Sama już nie wiem, jak w tej chwili brzmią moje zasady. Jestem anarchistką własnych uczuć, jakbym właśnie szła na wojnę z systemem. Bo przecież, kiedy się zakochujesz, powinnaś być szczęśliwa. Ja za każdym razem, gdy się zakochuję kończę z kolejną usterką w sobie. Może jedynym wyjściem jest wyjechanie w pizdu na jakąś Grenlandię. Zero ludzi. Zamarznę w parę godzin. No one remembers, no one cares.
Bo przecież ważniejsze jest to, bym nie miała raka, niż to, bym miała rodzinę.

Foreground

środa, 6 czerwca 2012

the future is unwritten

Back to the 70's and 80's. Dzień kończę z myślą o Joe Strummerze i zespole The Clash, który ma specjalne miejsce w moim serduchu, jak i  na ścianie pełnej winyli w mej pracowni.
Jestem pełna skrajności w ocenie jego postaci, mimo to powinniśmy wszyscy być oceniani za to, co robimy, a nie, jacy jesteśmy. Zawsze możemy się zmienić. Możemy zmienić innych. Gdyby, ktokolwiek tam na górze siedzi, dałby jednej osobie o ciut więcej charyzmy, mógłby nawet zmienić świat. Żartuję. Zawsze znajdzie się opozycjonista.
Też oponuję teraz na temat paru spraw. Mimo to póki co poglądy polityczne zostawię dla siebie. A walczyć walczę również o sprawy osobiste. Chociaż to walka z wiatrakami, jak w większości przypadków zauważyłam. Ale niektóre rzeczy się udały. Mam pracę, mieszkam sobie w moim najintymniejszym miejscu na ziemi i jakoś leci. Możliwe, że wszystko niedługo runie. Albo odwróci się do mnie fortuna. Nie wiem, nie wszystko można brać w swoje ręce, szczególnie, kiedy żyjesz w społeczności, w której każda jednostka może mieć prędzej czy później na ciebie wpływ.
THE FUTURE IS UNWRITTEN


środa, 30 maja 2012

 
Nie ma to jak znaleźć stare zdjęcie z tripu po Europie. Jade z roku 2018. Tęsknię za podróżami. Ruszyłabym się z tego Paryża. Ale tym razem nie sama. Może i miałabym z kim wyjechać. Wakacje tuż tuż. To kto chce jechać? Ręka w górę, komentarz pod notką!
Układa się. Jest dobrze. It's gotta get bad before it get's good.


środa, 25 kwietnia 2012

Złamałam wszystkie zasady. W nagrodę dostałam pogawędkę z nią o nim przy paru mocnych drinkach, które i tak poprawiłam czystą wódką w nocy. Nie ma to, jak poświęcić swoje reguły i dostać jedynie kopa w dupę. Nie pierwszego z resztą. Wszyscy kłamiemy. Od zawsze i na zawsze. Kłamiemy już przedstawiając się. Trzeba wierzyć w UFO, bo w ludzi już chyba nie warto. Milczenie też jest kłamstwem. Prawda przestaje dawać satysfakcję i wyzwalać. Jesteś kłamstwem. Jedyne prawdziwe istnienie to uczucia. Jednak czasem lepiej trzymać je dla siebie, w końcu mówiąc - kłamiesz. Niestety Twoje kłamstwa były dobre. Uwierzyłam.
Zgubiłam siebie po drodze. Byłam zbudowana z tych zasad.

Rzuciłam pracę.
Równie dobrze mogę iść pod latarnię i tak już się czuję jak sekretna dziwka.

4. Nie wdawaj się w romanse z zajętymi.
3. Nie będąc sama w związku z osobą, kochaj się z nią tylko raz,
2. Albo przynajmniej się nie przywiązuj,
1. A już na pewno nie zakochuj, idiotko.

poniedziałek, 19 marca 2012

Śmierć Aarona dała mi trochę do myślenia. Życie jest kwestią przypadku. Nie wiesz, co ci się trafi, możesz się równie dobrze już nie obudzić. Dlatego coś muszę zmienić. Nie chcę umierać nieszczęśliwa.

Brakuje mi Ciebie. Wiesz o tym.

wtorek, 6 marca 2012

Wystarczy zostać w swoim pokoju? Na łóżku? Pod łóżkiem? Pod dywanem? Pod podłogą? Albo od razu pójść na budowę i ułożyć się na ziemi i zaczekać, aż zacementują początkowe fundamenty. Nikt nawet nie zauważy. Pojawiasz się i nagle znikasz. 

- „Chciałbym urodzić się ptakiem – powiedział Vonnegut - Chciałbym żebyśmy wszyscy urodzili się ptakami.”
            Fajnie jest być takim ptakiem. Masz mały móżdżek, więc nie musisz martwić się o to, jak akceptują cię inni, co o tobie myślą, jak odbierają to, co mówisz, jak reagują na ciebie. Czy zauważają w tobie zmiany. Czy uważają je za korzystne, czy też nie. Nie ma hipokryzji, nie ma kłamstwa, nie ma oszczerstwa, kłótni, depresji, kiepskich programów telewizyjnych, techno, idiotów, natrętów, prostytutek i tirowców, poimprezowego kaca, fast foodów, pseudo rodzinnych kolacji, obiadów, śniadań, telezakupów, świadków Jehowy i innych sekciarzy, niekompetentnych pracowników urzędów, harlequinów, sagi zmierzch, dragów, papierosów i innego uzależniającego cholerstwa, ani ciąży Mercedes.
            No i nie ma uczuć. Wszystko bym dała, by je czasami wyłączyć. Ból jest podobno wielkim zaszczytem dla artysty, ale co za dużo, to niezdrowo. Ile jeszcze czasu mam się tak czuć? Nie chcę się tak czuć. Nie chcę być sama. Ty się boisz ludzi, a to we mnie wzbudziłeś strach.

            Najlepiej pisze się w bieliźnie, ale nie mam sił się nawet rozebrać. 


Editors - Escape The Nest

poniedziałek, 27 lutego 2012

Kurt magikiem cytatów.

"Dziecko samobójcy będzie w naturalny sposób myśleć o śmierci, tej prawdziwej, jako logicznym rozwiązaniu dowolnego problemu - nawet prostego zadania z algebry. Pytanie: Jeżeli farmer A może zasadzić 300 ziemniaków w ciągu godziny, farmer B potrafi sadzić je o połowę szybciej, farmer C potrafi sadzić ziemniaki o jedną trzecią szybciej niż farmer B, a na jednym akrze należy zasadzić 10 000 ziemniaków, ile dziewięciogodzinnych dni jednoczesnej pracy będą potrzebowali farmerzy A, B i C na obsadzenie 25 akrów ? Odpowiedź: Chyba palnę sobie w łeb." Kurt Vonnegut.

so true. dzisiaj mnie nie pocieszycie.

czwartek, 23 lutego 2012

Petrarca był uważany za człowieka w obłędzie, bo nie wiedział, czego chciał: umrzeć z miłości, czy też żyć z miłością nieodwzajemnioną. Dzisiaj byłby uważany za całkowicie normalnego. Każdy z nas ma w sobie jakieś obłąkanie, takie chore czasy. Ci, którzy wydają się najnormalniejsi mają najgorzej. Dlatego ja staram się uwalniać swoje pokłady energii w różny sposób, bo nie lubię być znowuż taka najnormalniejsza.
Pan Namara potwierdzi, że udawać Freddy'ego Mercurego można bez wąsów, a nawet bez czynnego mózgu i to z całkiem niezłym rezultatem. Za to jak twierdzi Josh "potrafi zasyfić wszystko, co stoi wokół niego. Wliczając jego własną pościel." Nie wnikam, wolę zostawić sobie resztkę zdrowego umysłu.
A tak w ogóle to chociaż ósmym cudem świata jest tyłek Pędzelka, to bice mam jednak lepsze. Uśmiech, moc, fitness, sport! Walnie się jogurcik z rańca, pokrzyczy na uczniów, spalając kalorie, gestykuluje przy biurku, ćwicząc mięśnie i absy gotowe. Bycie psorką ma jednak swoje plusy. Można nosić sześciopaki piwa bez pomocy płci brzydkiej.
Mimo to niektórych rzeczy nie dałabym rady zrobić bez nich.

Wyprowadzam się na jakiś czas. Zamiast wibratora, mogłam kupić Merc przypominajkę. Taniej i praktyczniej. Przecież ma żywy obiekt.

niedziela, 19 lutego 2012

Nie ma lepszej rzeczy niż wieść, że spotkanie, na które liczyłaś cały tydzień, zostaje odwołane, bo twój kochany ojciec jest zajęty na tyle, by nie zobaczyć się z własną córką. 
Do tego gratuluję wczorajszym 'rabusiom', którzy przewrócili mnie na ogrodzenie i sami padli ofiarą bardzo śliskiego podłoża, co uniemożliwiło im zabranie mojej torebki. Gratuluję głupoty.
Czy muszę coś więcej dodawać?

poniedziałek, 13 lutego 2012

Wczoraj Aaron zapytał mnie, czy wierzę w przyjaźń damsko-męską. Cóż, owszem. Nie jestem osobą wielkiej wiary, aczkolwiek przyjaźń jest dla mnie pewnym statutem, bez różnicy, czy z dziewczyną, facetem, psem, kotem czy królikiem. Mimo to każda jest inna, wiadomo, chociaż główne zasady są te same:

1.Nie mówimy źle o swoich przyjaciołach, kiedy ich nie ma. (Kiedy są, jest to dopuszczalne twarzą w twarz, o ile ma się niepodważalny na to powód).
 2.Kiedy są w potrzebie - pomagamy. (Chyba że jest to po prostu wrodzony leń i mamy ich w czymś wyręczać. Ja tam nie ulegam w takiej kwestii, jeżeli chodzi o Merc, której nie chce się ruszyć dupy i pozmywać, ale jeżeli ma doła i prosi o obejrzenie z nią Śniadania u Tiffany'ego, zdecydowanie trzy razy TAK).
3.Jak to mówił Ernest Hemingway Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny. Także rozmowa sam na sam, bez tłumu oczywiście się wlicza. Tylko i wyłącznie szczera!
4.Częściej go pocieszaj, niż zasmucaj, nawet jeśli oznacza to wypicie litra wódki na pół.
5.Bądź bezinteresowny.


A tak mimochodem, Josh bardzo prosił, żeby o nim napisać, chyba mu się spodobało bywanie na tym blogu, toteż specjalnie dla niego wspomnę o tej wręcz kanonicznej postaci w owej, dzisiejszej notce. Josh ma ładne pędzelki w pracowni, widziałam wszystkie, które walały się po podłodze. W ogóle dużo się walało po podłodze, prawda Masterze?


Kasabian - Re-wired

sobota, 11 lutego 2012

  Josh nie jest taki groźny, na jakiego stara się wyglądać (choć i sam 'mrożący krew w żyłach' look pozostawia wiele do życzenia), więc wcale się go nie boję. Poza tym póki co nie spełnił żadnej ze swoich Wielkich Kar, także jego wiarygodność została totalnie załamana. Czekam na porządny kontratak (chyba, że jest za leniwy).
  Czuję, że będę miała siniaka na tyłku. Ale przecież dobrowolnie się nie pozwala na patatajanie czy tam skakanie, cokolwiek na kanapie, którą zwykle ty zajmujesz. Gdzie mam wtedy siedzieć? Gdybym musiała przysiąść się do Merc i tak zaraz by mnie stamtąd wywaliła, bo trzeba zmieścić gdzieś swojego chłopaka, na którego czeka. Oczywiście, Jade. Zostań, żeby nie siedziała sama, bo Cię oto prosi. Nieistotne, że kiedy ty prosisz ją o pozmywanie, to ta wymyśli najdurniejszy powód, by się z tego wyplątać.

United States Of Whatever