poniedziałek, 27 lutego 2012

Kurt magikiem cytatów.

"Dziecko samobójcy będzie w naturalny sposób myśleć o śmierci, tej prawdziwej, jako logicznym rozwiązaniu dowolnego problemu - nawet prostego zadania z algebry. Pytanie: Jeżeli farmer A może zasadzić 300 ziemniaków w ciągu godziny, farmer B potrafi sadzić je o połowę szybciej, farmer C potrafi sadzić ziemniaki o jedną trzecią szybciej niż farmer B, a na jednym akrze należy zasadzić 10 000 ziemniaków, ile dziewięciogodzinnych dni jednoczesnej pracy będą potrzebowali farmerzy A, B i C na obsadzenie 25 akrów ? Odpowiedź: Chyba palnę sobie w łeb." Kurt Vonnegut.

so true. dzisiaj mnie nie pocieszycie.

czwartek, 23 lutego 2012

Petrarca był uważany za człowieka w obłędzie, bo nie wiedział, czego chciał: umrzeć z miłości, czy też żyć z miłością nieodwzajemnioną. Dzisiaj byłby uważany za całkowicie normalnego. Każdy z nas ma w sobie jakieś obłąkanie, takie chore czasy. Ci, którzy wydają się najnormalniejsi mają najgorzej. Dlatego ja staram się uwalniać swoje pokłady energii w różny sposób, bo nie lubię być znowuż taka najnormalniejsza.
Pan Namara potwierdzi, że udawać Freddy'ego Mercurego można bez wąsów, a nawet bez czynnego mózgu i to z całkiem niezłym rezultatem. Za to jak twierdzi Josh "potrafi zasyfić wszystko, co stoi wokół niego. Wliczając jego własną pościel." Nie wnikam, wolę zostawić sobie resztkę zdrowego umysłu.
A tak w ogóle to chociaż ósmym cudem świata jest tyłek Pędzelka, to bice mam jednak lepsze. Uśmiech, moc, fitness, sport! Walnie się jogurcik z rańca, pokrzyczy na uczniów, spalając kalorie, gestykuluje przy biurku, ćwicząc mięśnie i absy gotowe. Bycie psorką ma jednak swoje plusy. Można nosić sześciopaki piwa bez pomocy płci brzydkiej.
Mimo to niektórych rzeczy nie dałabym rady zrobić bez nich.

Wyprowadzam się na jakiś czas. Zamiast wibratora, mogłam kupić Merc przypominajkę. Taniej i praktyczniej. Przecież ma żywy obiekt.

niedziela, 19 lutego 2012

Nie ma lepszej rzeczy niż wieść, że spotkanie, na które liczyłaś cały tydzień, zostaje odwołane, bo twój kochany ojciec jest zajęty na tyle, by nie zobaczyć się z własną córką. 
Do tego gratuluję wczorajszym 'rabusiom', którzy przewrócili mnie na ogrodzenie i sami padli ofiarą bardzo śliskiego podłoża, co uniemożliwiło im zabranie mojej torebki. Gratuluję głupoty.
Czy muszę coś więcej dodawać?

poniedziałek, 13 lutego 2012

Wczoraj Aaron zapytał mnie, czy wierzę w przyjaźń damsko-męską. Cóż, owszem. Nie jestem osobą wielkiej wiary, aczkolwiek przyjaźń jest dla mnie pewnym statutem, bez różnicy, czy z dziewczyną, facetem, psem, kotem czy królikiem. Mimo to każda jest inna, wiadomo, chociaż główne zasady są te same:

1.Nie mówimy źle o swoich przyjaciołach, kiedy ich nie ma. (Kiedy są, jest to dopuszczalne twarzą w twarz, o ile ma się niepodważalny na to powód).
 2.Kiedy są w potrzebie - pomagamy. (Chyba że jest to po prostu wrodzony leń i mamy ich w czymś wyręczać. Ja tam nie ulegam w takiej kwestii, jeżeli chodzi o Merc, której nie chce się ruszyć dupy i pozmywać, ale jeżeli ma doła i prosi o obejrzenie z nią Śniadania u Tiffany'ego, zdecydowanie trzy razy TAK).
3.Jak to mówił Ernest Hemingway Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny. Także rozmowa sam na sam, bez tłumu oczywiście się wlicza. Tylko i wyłącznie szczera!
4.Częściej go pocieszaj, niż zasmucaj, nawet jeśli oznacza to wypicie litra wódki na pół.
5.Bądź bezinteresowny.


A tak mimochodem, Josh bardzo prosił, żeby o nim napisać, chyba mu się spodobało bywanie na tym blogu, toteż specjalnie dla niego wspomnę o tej wręcz kanonicznej postaci w owej, dzisiejszej notce. Josh ma ładne pędzelki w pracowni, widziałam wszystkie, które walały się po podłodze. W ogóle dużo się walało po podłodze, prawda Masterze?


Kasabian - Re-wired

sobota, 11 lutego 2012

  Josh nie jest taki groźny, na jakiego stara się wyglądać (choć i sam 'mrożący krew w żyłach' look pozostawia wiele do życzenia), więc wcale się go nie boję. Poza tym póki co nie spełnił żadnej ze swoich Wielkich Kar, także jego wiarygodność została totalnie załamana. Czekam na porządny kontratak (chyba, że jest za leniwy).
  Czuję, że będę miała siniaka na tyłku. Ale przecież dobrowolnie się nie pozwala na patatajanie czy tam skakanie, cokolwiek na kanapie, którą zwykle ty zajmujesz. Gdzie mam wtedy siedzieć? Gdybym musiała przysiąść się do Merc i tak zaraz by mnie stamtąd wywaliła, bo trzeba zmieścić gdzieś swojego chłopaka, na którego czeka. Oczywiście, Jade. Zostań, żeby nie siedziała sama, bo Cię oto prosi. Nieistotne, że kiedy ty prosisz ją o pozmywanie, to ta wymyśli najdurniejszy powód, by się z tego wyplątać.

United States Of Whatever