Josh nie jest taki groźny, na jakiego stara się wyglądać (choć i sam 'mrożący krew w żyłach' look pozostawia wiele do życzenia), więc wcale się go nie boję. Poza tym póki co nie spełnił żadnej ze swoich Wielkich Kar, także jego wiarygodność została totalnie załamana. Czekam na porządny kontratak (chyba, że jest za leniwy).
Czuję, że będę miała siniaka na tyłku. Ale przecież dobrowolnie się nie pozwala na patatajanie czy tam skakanie, cokolwiek na kanapie, którą zwykle ty zajmujesz. Gdzie mam wtedy siedzieć? Gdybym musiała przysiąść się do Merc i tak zaraz by mnie stamtąd wywaliła, bo trzeba zmieścić gdzieś swojego chłopaka, na którego czeka. Oczywiście, Jade. Zostań, żeby nie siedziała sama, bo Cię oto prosi. Nieistotne, że kiedy ty prosisz ją o pozmywanie, to ta wymyśli najdurniejszy powód, by się z tego wyplątać.
United States Of Whatever
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz