czwartek, 23 lutego 2012

Petrarca był uważany za człowieka w obłędzie, bo nie wiedział, czego chciał: umrzeć z miłości, czy też żyć z miłością nieodwzajemnioną. Dzisiaj byłby uważany za całkowicie normalnego. Każdy z nas ma w sobie jakieś obłąkanie, takie chore czasy. Ci, którzy wydają się najnormalniejsi mają najgorzej. Dlatego ja staram się uwalniać swoje pokłady energii w różny sposób, bo nie lubię być znowuż taka najnormalniejsza.
Pan Namara potwierdzi, że udawać Freddy'ego Mercurego można bez wąsów, a nawet bez czynnego mózgu i to z całkiem niezłym rezultatem. Za to jak twierdzi Josh "potrafi zasyfić wszystko, co stoi wokół niego. Wliczając jego własną pościel." Nie wnikam, wolę zostawić sobie resztkę zdrowego umysłu.
A tak w ogóle to chociaż ósmym cudem świata jest tyłek Pędzelka, to bice mam jednak lepsze. Uśmiech, moc, fitness, sport! Walnie się jogurcik z rańca, pokrzyczy na uczniów, spalając kalorie, gestykuluje przy biurku, ćwicząc mięśnie i absy gotowe. Bycie psorką ma jednak swoje plusy. Można nosić sześciopaki piwa bez pomocy płci brzydkiej.
Mimo to niektórych rzeczy nie dałabym rady zrobić bez nich.

Wyprowadzam się na jakiś czas. Zamiast wibratora, mogłam kupić Merc przypominajkę. Taniej i praktyczniej. Przecież ma żywy obiekt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz