środa, 6 czerwca 2012

the future is unwritten

Back to the 70's and 80's. Dzień kończę z myślą o Joe Strummerze i zespole The Clash, który ma specjalne miejsce w moim serduchu, jak i  na ścianie pełnej winyli w mej pracowni.
Jestem pełna skrajności w ocenie jego postaci, mimo to powinniśmy wszyscy być oceniani za to, co robimy, a nie, jacy jesteśmy. Zawsze możemy się zmienić. Możemy zmienić innych. Gdyby, ktokolwiek tam na górze siedzi, dałby jednej osobie o ciut więcej charyzmy, mógłby nawet zmienić świat. Żartuję. Zawsze znajdzie się opozycjonista.
Też oponuję teraz na temat paru spraw. Mimo to póki co poglądy polityczne zostawię dla siebie. A walczyć walczę również o sprawy osobiste. Chociaż to walka z wiatrakami, jak w większości przypadków zauważyłam. Ale niektóre rzeczy się udały. Mam pracę, mieszkam sobie w moim najintymniejszym miejscu na ziemi i jakoś leci. Możliwe, że wszystko niedługo runie. Albo odwróci się do mnie fortuna. Nie wiem, nie wszystko można brać w swoje ręce, szczególnie, kiedy żyjesz w społeczności, w której każda jednostka może mieć prędzej czy później na ciebie wpływ.
THE FUTURE IS UNWRITTEN


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz